(następnego dnia)
Obudził mnie śpiew ptaków i zapach pysznej zwierzyny..... o tak czułem to w powietrzu. Szedłem za cudowną wonią, kiedy w oddali zauważyłem potężnego jelenia. Był ranny, więc to pewnie jego zapach czułem. Podbiegłem i zaatakowałem go od tyłu. Nie minęło parę sekund, jak jeleń już nie żył. Zacząłem zjadać swoje śniadanie. Nagle zza drzew wyszła Sunshine. Poczęstowałem ją nogami jelenia.
Sunny?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz